• Idź do treści
  • Idź do menu
  • Idź do wyszukiwarki
  • Wywiad w Empik-u · 16. marzec 2008, 11:33

    Źródło: http://www.empik.com/empikultura/aktualnosci?_a=95049&_name_=Z_dzikich_plaz_na_piekna_prowincje

    Z dzikich plaż na piękną prowincję



    Krzysztof Logan Tomaszewski to człowiek niezwykle aktywny: pisarz, autor tekstów, scenariuszy, producent, podróżnik, gawędziarz. O swoich przygodach opowiada barwnie i ze swadą, zachowując przy tym odpowiedni dystans i trzeźwą ocenę własnych niedostatków. Okazją do rozmowy jest trzydziestopięciolecie pracy artystycznej i kilka nowych wydawnictw, które przygotował dla swoich słuchaczy i czytelników Logan Tomaszewski.


    Panie Krzysztofie, jak to się wszystko zaczęło, kiedy odkrył Pan w sobię tę potrzebę pisania?

    W radiowym Studio Rytm, pośrednio z inspiracji Andrzeja Korzyńskiego, już w latach 70-tych uznanego kompozytora przebojów tj. “Żółte kalendarze”, “Motylem jestem”, “Do łezki łezka” oraz muzyki filmowej (“Człowiek z żelaza” w reż. Andrzeja Wajdy). Znalazłem się tam dzięki nieżyjącemu już Romanowi Waschko, który zarekomendował mnie i pomógł zrobić pierwsze kroki. Wielu moich ówczesnych kolegów, którzy przychodzili wtedy do radia i robili audycje, pisali także teksty piosenek. Mnie przypadło w owym czasie robienie audycji z Andrzejem Turskim. We mnie muzyka pojawiła się we wczesnych latach sześćdziesiątych, od kiedy zacząłem słuchać Radia Luxemburg i do pisania tekstów piosenek. Miałem w związku z tym jakąś naturalną predyspozycję. Dlaczego? Bo piosenki z tego okresu, to piosenki z tekstem. Warstwa liryczna odgrywała wtedy ogromną rolę w muzyce. Piosenki miały swojego bohatera, swoją opowieść. Dziś już tego nie ma. W roku 2008 piosenka jest bardzo często o niczym, z wyjątkiem może Kazika i kilku podobnych jemu gości. W moich wczesnych tekstach, zawsze pojawiał się bohater prowadzący, nawet w takich utworach jak „Nie bójmy się wiosny”. Ta „Wiosna” to była postać, dziewczyna.

    Emocje też były inne w ówczesnych przebojach, nawet tych dla nastolatków…

    Tak, to prawda. Była taka piosenka „Tell Laura I Love Her”, o młodym, ubogim chłopaku, który aby zdobyć pieniądze na pierścionek dla ukochanej dziewczyny, zostaje kierowcą rajdowym i pragnie wygrać główną nagrodę w rajdzie. Rozbija się i ginie, ale ostatnie słowa, jakie wypowiada, to „Powiedzcie Laurze, że ją kocham… moja miłość nigdy nie umrze”. To był dla mnie przykład tego, że nawet te proste, sentymentalne amerykańskie piosenki miały w sobie jakiś zamysł.

    Pisał Pan na początku kariery pod pseudonimem, skąd taka decyzja?

    Pracowałem wtedy w radio. Mój ojciec, Bohdan Tomaszewski, był szalenie popularnym dziennikarzem sportowym, gigantem w swoim gatunku. Chciałem uniknąć zawiści ze strony osób, które często nieprzychylnie patrzyły na ludzi, którym się udaje, albo mają więcej szczęścia, czy talentu. Aby nie ładować siebie i przy okazji taty w te wszystkie sytuacje, postanowiłem pisać pod pseudonimem. Pisałem piosenki dla Ewy Bem, Andrzeja Dąbrowskiego, napisałem wtedy wielki przebój piłkarski „A ty się bracie nie denerwuj”. Piosenka pojawiła się w tamtym okresie na czterech płytach! Nagrali ją sami piłkarze, jest nawet taki moment w jednej z kronik filmowych, kiedy trener Kazimierz Górski mówi do nich przed nagraniem „Panowie, tylko nie fałszujcie!”.

    To był Pana najważniejszy tekst?

     
    Jeden z najważniejszych, chociaż takim okrętem flagowym Logana jest z pewnością „Już nie ma dzikich plaż”. Piosenka, która stała się ogromnym przebojem, między innymi za sprawą Witolda Pogranicznego, który niesamowicie w nią uwierzył. Dziękuję Ci Witoldzie za tę wiarę! Dziś pewnie nikt by tego nie zrobił. Pisałem dużo, ale w pewnym momencie przyszła taka refleksja, żeby ograniczyć ilość, a skupić się bardziej na jakości.

    Dawało się przeżyć w latach siedemdziesiątych z tekstów piosenek?

    Dawało i to całkiem nieźle! Bardziej niż dziś, co może dziwnie zabrzmi. Dziś z samych piosenek bym się nie utrzymał, a wtedy te tantiemy były naprawdę całkiem przyzwoite. Inny był cykl życia piosenki, jednego dnia była nagrywana a następnego była już na antenie! Później pojawiała się na koncertach, imprezach, w lokalach. To była inna bajka niż dziś… W roku 2008 jestem autsajderem, ale jestem dzięki temu niezależny i nie muszę się za nic wstydzić. Robię wszystko po swojemu.

    Jednak pomimo sporych sukcesów zdecydował się Pan w pewnym momencie opuścić Polskę…

    To temat rzeka, moglibyśmy zrobić osobny wywiad tylko o moim wyjeździe. Napisałem o tym książkę, „Zawsze możesz powrócić”. To jest historia faceta, który wyjechał w latach osiemdziesiątych do USA i któremu nie wyszło. To opowieść, która szczególnie dziś, w dobie wielkiej emigracji zarobkowej, może być dla wielu osób bardzo wartościowa. Emigracja trwała de facto od wieków, ludzie zawsze się przemieszczali, więc sprawa jest zdecydowanie uniwersalna. Moja historia to przygody człowieka, który pojechał szukać szczęścia i zamiast wrócić z walizką dolarów, wrócił z książką… Później wyjechałem jeszcze raz, przez Włochy, do Kanady. Jest taka zabawna sytuacja opisana w mojej książce, kiedy zarabiałem w Rzymie myciem szyb w stojących na światłach samochodach i pewnego dnia umyłem szybę… Zbigniewowi Bońkowi! Kiedy zauważyłem, że to on, nie wziąłem od niego pieniędzy, mówiąc po włosku „dla Polaków za darmo!”. Koledze, który wtedy ze mną pracował, skłamałem, że Boniek dał mi dwa razy więcej, niż to mycie kosztowało. Wiele lat później, spotkałem Pana Zbyszka na starym mieście w Warszawie i wręczyłem mu egzemplarz „Zawsze możesz powrócić”, musiał być mocno zdziwiony, kiedy przeczytał ten fragment (śmiech).

    Obchodzi Pan trzydziestopięciolecie pracy twórczej. Jakie wydarzenia zaplanował Pan na tę okazję?

    Przede wszystkim nową edycję mojej książki o ojcu „Stadion zachodzącego słońca”. Wydanie będzie uzupełnione i kilka nowych faktów i bardzo ciekawych zdjęć. W sklepach jest już album, nagrany z rewelacyjną Grażyną Łobaszewską „Prowincja jest piękna”, gościnnie pojawili się na nim wspaniali aktorzy, Piotr Adamczyk i Danuta Stenka. Jest moja nowa książka „Najpiękniejsi są kochankowie”, jest płyta nagrana z Krzysztofem Cugowskim „Będę dla Ciebie kim tylko chcesz”, mam plany wydania potrójnego albumu „The Best Of The Best”. Planuję kilka podróży, ogólnie dzieje się bardzo dużo!

    Nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć kolejnych sukcesów!

    Rozmawiał Piotr Miecznikowski

     

    tomaszewski z ojcem1.JPG

    Krzysztof Logan Tomaszewski z ojcem Bohdanem Tomaszewskim


    — Administrator

    Komentarze

    1. Ciekawie było Pana spotkać, jak również trafić na tę stronę. Zarówno pod kątem treści tu, jak i samej idei – kilka zamienionych zdań, zupełnie niemal przypadkiem, a już mogą pokazać furtkę do jakiegoś innego, cudzego świata (jak wspomoże je treść zawarta w sieci. ale to jednak ciekawiej, jak nie tylko-w sieci, ale i – z jakimś połączeniem z życiem).

      Julia.W · 21.12.2012 23:20 · #

    Textile - pomoc